Bo Bóg jest Miłością…

Słowa Ewangelii według Świętego Jana  (J 3, 16-18)

Jezus powiedział do Nikodema:

«Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego».

Tutaj słuchaj:

Kochani, w Starym Testamencie, w Księdze Przysłów, w ostatnim rozdziale tej księgi w 30 rozdziale znajduje się zdanie, które może zadziwić i jednocześnie skłonić uważnego czytelnika do zastanowienia. Tak brzmi to zdanie: Kto wstąpił do nieba i zstąpił? Kto zebrał wiatr w swoje dłonie? Kto wody owinął płaszczem? Kto krańce ziemi utworzył? Jakie jest Jego imię? A jakie Jego syna? Wiadomo ci może?

To nie jest tylko piękna poezja, ale wydaje się, że Pan Bóg w tym zdaniu natchnionemu pisarzowi po prostu objawił coś więcej. To jest mowa o Synu. To jest już coś więcej niż tylko jeden Bóg. Święty Jan Apostoł i Ewangelista jednocześnie zdaje się znać odpowiedź na te pytania i zachęca nas do wiary. Dzisiaj słyszeliśmy jeden według mnie osobiście, z najpiękniejszych wersetów Biblii. To jest całe takie streszczenie właściwie całej Ewangelii. Słyszeliśmy te słowa już bardzo często, ale powtórzmy jeszcze je dzisiaj:

„Albowiem tak Bóg umiłował świat, że syna swego jednorodzonego dał, aby każdy kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”.

W zasadzie więcej nie trzeba, poza tym, co słyszeliśmy. Bo Bóg tak bardzo umiłował świat, nawet jeżeli świat Go do dzisiejszego dnia nie lubi, a dzisiaj możemy mieć jeszcze wrażenie, że coraz bardziej go nie lubi. Ale jeżeli słowo świat zastąpimy naszym własnym imieniem, to przesłanie będzie jeszcze bardziej urzekające, kochani. Zróbmy taki mały eksperyment teraz, każdy ma swoje imię, ja też mam, ale wyobraźmy sobie, bo tak Bóg umiłował Marię, Marcina, Adama, Jana, Beatę, Anetę, Kaspra, Szymona. Bo tak Bóg umiłował cię, ciebie, że swojego syna dał dla ciebie, żebyś miał życie, życie wieczne. Dał Go aż na śmierci, na krzyżu. I to jest istota Ewangelii, kochani. To jest podstawowe przesłanie, które jeżeli chcemy mieć życie, to jest pierwszy krok. Byśmy to życie przyjęli, bo Bóg kocha świat, bo Bóg kocha mnie i ciebie. I udowodnił to oddając własnego Syna, a odkupienie już się dokonało. Już się nie powtórzy, raz na zawsze. Poprzez prosty akt wiary stajemy się jego uczestnikami, ale ten akt wiary jest nie zawsze taki prosty, jak się nam wydaje, przynajmniej dla niektórych. Bo ludzie wciąż mają pytania, są nieufni i mówią, jak można wierzyć w Boga. Bo chcielibyśmy zawsze wszystko zrozumieć i spróbować wszystko wyjaśnić. Ale wyobraźmy sobie, no nasze takie codzienne własne komunikacje, z naszymi bliźnimi, w domu, w pracy, z przyjaciółmi. Nawet jeżeli nam się coś wydaje logiczne. I rozumiemy to. I próbujemy drugiemu wytłumaczyć, używając takich samych słów, które on rozumie. Czasami nam się wydaje, że mówimy o dwóch różnych rzeczach, że jakbyśmy się w ogóle nie spotkali. Próbuję coś drugiemu wytłumaczyć. On mnie nie rozumie, mimo bardzo prostych słów. Tym bardziej kochani dotyczy to również tajemnicy Boga. Ktoś, kto bardziej się tym zajmuje, intensywnie czyta biblię, modli się, on będzie naturalnie rozumiał inaczej. Nie mówię więcej, ale będzie inaczej rozumiał niż ten, który tego nie czyni. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest tak naprawdę po prostu uwierzyć w to przesłanie, o którym Chrystus mówi i najważniejsze, wierzyć, że jest to przesłanie Boga, że jest to przesłanie miłości. A miłości nie potrafimy wytłumaczyć, nawet naszej własnej. Bo miłość wymaga zaufania, podobnie jak wiara, którą otrzymaliśmy od Chrystusa, wymaga też zaufania, że jest możliwa miłość bezwarunkowa. I ta miłość bezwarunkowa kochani, to jest Chrześcijaństwo. To jest dopiero Chrześcijaństwo. Bo my mówimy dużo miłości i oczekujemy dużo miłości od innych, domagamy się jej, ale zapominamy jednego. Jeżeli chcemy być kochani i jeżeli chcemy tak naprawdę kochać, to nie wolno nam stawiać żadnych warunków. To jest dopiero Chrześcijaństwo. Można mówić piękne rzeczy, czytać cudne książki, opowiadać ludziom. Kochani, jeżeli tego w sobie sami nie mamy to jesteśmy bardzo daleko od wiary. Bóg kocha świat i mnie bezwarunkowo. I to jest też jeden z elementów fundamentu wiary. Boga nie możemy zobaczyć od wewnątrz, ale nie ma wątpliwości, że jeżeli Bóg kocha i to bardzo kocha ten świat, bo go stworzył i odkupił, to ta miłość musi być w Nim. Ona się przelewa, ona się wylewa na cały świat, na całe uniwersum. I dziś w kościele w liturgii celebrujemy tę wewnętrzną tajemnicę miłości Boga. A słuchając słów Chrystusa w ewangelii, o tym, jak opowiadał o miłości ojca do Syna, o miłości Syna do Ojca, o działaniu Ducha Świętego, możemy sobie wyobrazić, że Bóg Ojciec ma głęboką więź ze swoim Synem. I ta głęboka więź ze swoim Synem, to Duch Święty. To są relacje w Bogu. One odgrywają się na niewyobrażalnie wysokim poziomie duchowym, którego nie rozumiemy. Ale możemy w to wierzyć, bo Chrystus nam to objawił. Te trzy osoby udzielają się wzajemnie, komunikują ze sobą i się rozumieją. I to jest ich głęboka tajemnica istnienia. Relacja, dzielenie się, dawanie, miłość. To jest to, czego my tak naprawdę na co dzień też potrzebujemy i pragniemy. Chcemy być w relacji do kogoś. Potrzebujemy kogoś, kto nas kocha, przytuli, dobre słowo nam powie. Chcemy się z nim dzielić, chcemy mu dawać i brać. I to się nazywa miłość. Dlatego Bóg chciał dzielić się miłością z ludźmi. Zostaliśmy przez Boga stworzeni na Jego obraz. I ten obraz Trójcy Świętej nosimy również w sobie. Ten obraz Trójcy Świętej został nam dany w czasie chrztu świętego. To były klucze do nieba, do mieszkania w niebie. Dlatego ważne jest kochani, byśmy tych kluczy nie zgubili, żebyśmy je gdzieś tam nie schowali i później nie wiedzieli, gdzie one są. A najgorsze, żebyśmy je nie sprzedali, za byle co. My mamy te klucze. Mamy klucz do życia z Panem Bogiem. Mamy udział w potrójnym związku. Mamy dziecięcą więź z Bogiem Ojcem i Stwórcą. Z Jezusem Chrystusem i Odkupicielem – mamy relację przyjaźni i braterstwa; a z Duchem Świętym – relację miłości i świętości. To dar, którego nie otrzymamy od nikogo na ziemi: być dzieckiem Boga Ojca, być bratem lub siostrą Chrystusa, zostać uświęconym przez Ducha Świętego. Kochani, tego nie dostanie się w żadnym sklepie. Tego nie dostanie się na żadnych zawodach. Tego nie dostanie się w najpiękniejszym miejscu na świecie w czasie urlopu. Ale to dostane w czasie każdej z spowiedzi, w czasie każdej komunii świętej, w czasie każdej modlitwy. Jakie to proste, nie? A jednocześnie tak trudne. Pamiętajmy o tym: tylko miłość uświęca. Jeżeli chcemy uświęcić kogoś, pomóc mu w tym, tylko miłość uświęca, miłość, która pochodzi od Boga. Jeżeli chcemy być sami świętymi, pozwólmy się Bogu uświęcić. Poprzez tę samą świadomość, że jestem dzieckiem Boga, że jestem bratem, siostrą Chrystusa, że Duch Święty daje mi siłę do codziennego pokonywania życia, oraz życiowych problemów. Nie pozwólmy się ogarnąć negatywnym myślom i uczuciom. Bo to jest prawdziwie sens pozytywnego myślenia. Tylko miłość zwycięża, a wiecie, dlaczego?

Bo Bóg jest Miłością.

Amen.

ks. dr. Michał Ciurej

PFARRE AM SCHÜTTEL
Böcklinstraße 31
1020 Wiedeń
https://www.youtube.com/@pfarreamschuttel6591

Przytul się do Serca Jezusa